2017-03-08

Softened Fingertips

Surrounded by sounds
and unwashed dishes;
clothes affixed to the
broken chairs
and hopes unspoken;
I attain peace.

Over the stains of days
on electric devices
and trails of dust
swirling between the carpets
I soften my fingertips.

Through undressed shamelessly
amused corncobs
I inhale the wind-moved shadows
to my lungs
inhabited by long-eared hares
absconders of my 
Cambridge-designed mug.

What isn't possible 
in these occurrences ?

What occurrences would
stop me
from word-praying
sound-praising
concoct and dream up?



2016-12-05

Endless poems



Sometimes I’d like to write endless poems
about how it feels to be free,
and how today society runs away from it.

About moments of simple inner joy,
achieved without audience and their appreciation.

About deepest lakes in a single lonesome soul,
and how pace of living in this world
makes us less and less aware of their existence.

About how I’m scared of footsteps of this giant robot of civilization,
who crushes gradually
any remains of natural beauty of life
and transforms tribal villages of true and honesty
into ever-effective machines separated from any actual content of life.

About how angry you can get
when you have to fight for your rights
to be a woman, to be a man, to think, to choose and decide.

About injustice in setting priorities;
splitting up goods by rich establishment;
restrictiveness, falsification of information or even its complete lack.

About carelessness of people in their personal lives,
fading ability to respect, tolerate and understand.

About how feelings are no longer considered as the normal part of human life:
the less of them, the more effective you can get in social and working environment;
the more feelings, the bigger chance to become a rejected misfit weirdo.

About how attempts of finding your own path,
rebelling against the social order,
even without actual harm to anyone,
meets the risk of being put in hands of institutions,
being diagnosed with full-range of so-called psychiatric diseases and separated from your life.

And about how you can feel
when for all you do you get nothing,
or for nothing you did you get everything.

And about love,
of which you have to take care
like of a fragile little plant inside your heart.

Sometimes I’d like to write endless poems…



2016-07-23

Wilcza pogoda

Bezmózgi urok sielanki spływa na twarze. To świeci słońce. Problemy cywilizacji polskiej znikają w odblaskach wiosny i zbliżającego się lata. Nie ma nic szokującego w obserwacji, że tutaj pory roku mają wpływ na obywateli i ich nastroje mniej więcej taki, jak wilk na stado pobekujących owiec.
http://aunatural.tumblr.com/post/14863638591/vanmeer-via-peanut-soup-deluxe-christinaZ perspektywy czasu można stwierdzić, że nie wszystkie nastroje są uzależnione od pogody. Jak głosi maksyma z haftowanej makaty nad kuchennym stołem: żale i jęki to Polaków wdzięki, więc nietrudno było staremu człowiekowi wyrzucić ją, młodą i obojętną, z publicznej ławki na placu, warcząc, że to nie jej ławka. Chyba Laura stanie się tak cyniczna jak w większości swoich żartów. Takie warunki. Co poradzić. Dobra, tylko żartowała. Rozprostowując ramiona, przeciąga się na innej ławce, wystawia bladą jak zima twarz do nieśmiałego słońca. Wystarczy, że pogoda wilkiem dla społeczeństwa owczego, z którego na dodatek rząd zdziera wełnę. A jednak nie wiadomo do końca jakie stanowisko zająć wobec tego kraju. Kiedy zostanie się uznanym za radykała, kiedy za zobojętniałego tępaka, a kiedy za furiata i faszystę. Laura zaczynała się skłaniać ku wersji dla niej najprostszej i najrozsądniejszej, czyli pozwolenia, by nazwali ją egoistką i wyjechania do kraju, w którym albo pogoda jest ładniejsza, albo rząd nie zdziera, albo jedno i drugie. A na pewno gdzie nie jest się nieustannie wkładanym do szufladek, przekładanym czasem z jednej do drugiej przy brzmieniu słów gorzkich jak ciepłe piwo: zmieniłeś/łaś się! Na gorsze! Jest taki kraj gdzieś?

Mów do mnie świecie

Mów do mnie świecie
poprzez powietrze
ja jestem jednym z tych drobnych ciał
które suną szlakami
przez twe miejsca i czas
pokaz mi świecie
co dla mnie masz

I mogę w końcu
utonąć w słońcu
w jego blasku pochłaniającym
cały chaos naszych dusz
by potem uciszyć go
i w pustych uliczkach
oddać księżycowi

Marzenie ciemnej jesieni

dzień po dniu i kolejny
kręcą się jak cykle
hormonalne orbitalne pralki
     obce miejsca stają się
     widokiem powszednim
     przywykam do nich
https://www.flickr.com/photos/28433765@N07/5375080032/in/set-72157625861124970/     jak do gruszek na czereśni
dzień po dnu i kolejny
ciemnieją szybko a czasem
jesienne słońce ne wschodzi wcale
jakby szarość była jedynym
co kiedykolwiek istniało tam na górze
     dwupiętrowe autobusy mają
     zawsze krople deszczu na przednich szybach
     wiozą mnie przez światła miasta
daj mi tylko dźwięki a zaśpiewam
o fantasmagoriach
o tak